W niedzielnym wywiadzie dla NBC News sekretarz skarbu USA Scott Bessent wygłosił jeden z najbardziej kontrowersyjnych komentarzy na temat geopolitycznego znaczenia Grenlandii w kontekście globalnego bezpieczeństwa: jego zdaniem Grenlandia może być skutecznie obroniona wyłącznie wtedy, gdy stałaby się częścią Stanów Zjednoczonych. To stanowisko powraca po wielu miesiącach debaty nad przyszłością arktycznej wyspy, która – choć formalnie jest autonomicznym terytorium zależnym od Danii – ma ogromne znaczenie strategiczne.
Bessent argumentował, że Grenlandia jest niezbędna dla bezpieczeństwa narodowego USA, szczególnie w obliczu rosnących napięć z takimi państwami jak Rosja i Chiny oraz intensyfikacji rywalizacji geopolitycznej o Arktykę. W jego ocenie kontrola nad terytorium byłaby bardziej efektywna, jeśli Grenlandia stałaby się częścią Stanów Zjednoczonych, co jego zdaniem eliminowałoby potrzebę jej obrony z zewnątrz. Taką opcję przedstawiał jako „najlepsze rozwiązanie” zarówno dla Europy, jak i Waszyngtonu.
Sekretarz skarbu podkreślił także, że amerykańscy prezydenci od ponad wieku rozważają nabycie Grenlandii i są przekonani, iż Europa jest obecnie „zbyt słaba”, by samodzielnie zapewnić bezpieczeństwo temu obszarowi. Według jego wypowiedzi celem takich zmian byłoby unikanie konfliktów poprzez umocnienie roli USA w regionie zamiast polegania na partnerach sojuszniczych.
To publiczne stanowisko pojawia się w momencie narastającego napięcia między Waszyngtonem a Kopenhagą oraz innymi stolicami europejskimi. Dania zdecydowanie odrzuca możliwość jakiejkolwiek utraty kontroli nad Grenlandią, podkreślając suwerenność i integralność terytorialną Królestwa Danii. Duński rząd oraz przywódcy Grenlandii ostrzegają przed jakimikolwiek formami nacisków zewnętrznych i są zgodni, że decyzje dotyczące wyspy powinny należeć wyłącznie do jej mieszkańców i władz Kopenhagi.
Komentarze amerykańskiego polityka zbiegają się z innymi działaniami administracji USA, które sugerują chęć wzmocnienia obecności militarnej i strategicznej w regionie, a także gotowość do użycia narzędzi gospodarczych, jak cła na państwa europejskie, jeśli nie będą wspierały amerykańskiej wizji Grenlandii.
Reakcje w Europie są mieszane: częściowe obawy o bezpieczeństwo Arktyki skłaniają do dyskusji nad wspólnymi strategiami obronnymi w ramach NATO, ale zdecydowaną większość komentarzy stanowi sprzeciw wobec pomysłów zmiany statusu terytorialnego wyspy bez zgody Danii i jej mieszkańców. Zarówno dyplomaci europejscy, jak i politycy podkreślają, że kwestie bezpieczeństwa powinny być rozwiązywane poprzez współpracę sojuszniczą i poszanowanie prawa międzynarodowego, a nie jednostronną ekspansję.
Podsumowanie:
Komentarz sekretarza skarbu USA otwiera nowy, bardziej ostry etap debaty o przyszłości Grenlandii i jej roli w globalnej geopolityce. Twierdzenie, że wyspa „może być obroniona tylko jako część USA”, spotkało się z ostrą krytyką w Europie i zwraca uwagę na coraz większe napięcia w stosunkach transatlantyckich w kontekście strategicznych ambicji Waszyngtonu.






