Trwający od wielu miesięcy spór o kształt polskiego wymiaru sprawiedliwości wkracza w nową, niebezpieczną fazę, która zdaniem wielu konstytucjonalistów i praktyków prawa nosi znamiona systemowego demontażu ustroju państwa. W przestrzeni publicznej coraz głośniej wybrzmiewają opinie ekspertów, którzy wskazują, że obecna koalicja rządząca, pod hasłami przywracania praworządności, podejmuje działania stojące w rażącej sprzeczności z Ustawą Zasadniczą. W centrum tej debaty znajduje się metoda wprowadzania zmian, która zamiast opierać się na przewidzianej prawem ścieżce legislacyjnej, coraz częściej wykorzystuje uchwały sejmowe oraz decyzje ministerialne do faktycznej zmiany ustroju organów konstytucyjnych, co w opinii krytyków stanowi niebezpieczny precedens omijania prezydenckiego weta i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego.
Analiza podejmowanych ostatnio działań legislacyjnych i faktycznych wskazuje na postępujący proces, który publicyści i prawnicy określają mianem "prawa powielaczowego" lub rządów uchwał. Zastępowanie materii ustawowej aktami niższego rzędu lub politycznymi deklaracjami parlamentu jest, według interpretacji środowisk konserwatywnych i wielu niezależnych obserwatorów, jawnym naruszeniem hierarchii źródeł prawa określonej w artykule 87 Konstytucji RP. Szczególne zaniepokojenie budzą próby podważania statusu sędziów oraz funkcjonowania kluczowych instytucji, takich jak Krajowa Rada Sądownictwa czy Trybunał Konstytucyjny, poprzez mechanizmy nieznane polskiemu systemowi prawnemu. Takie działania prowadzą do pogłębiania się chaosu prawnego, w którym obywatel traci pewność co do stabilności wydawanych wyroków i legalności działania organów państwa.
Krytycy obranego przez rząd kursu podkreślają, że dążenie do politycznego rozliczenia poprzedników nie może odbywać się kosztem fundamentów demokratycznego państwa prawnego, do których należy zasada nieusuwalności sędziów oraz domniemanie konstytucyjności obowiązujących ustaw. Forsowane zmiany, mające na celu weryfikację powołań sędziowskich czy zmiany w prokuraturze, odbywają się w atmosferze prawnego woluntaryzmu, gdzie siła polityczna zdaje się dominować nad literą prawa. Eksperci związani z nurtem niepodległościowym ostrzegają, że tworzenie faktów dokonanych metodą siłową, przy jednoczesnym ignorowaniu orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, prowadzi do faktycznego zawieszenia obowiązywania Konstytucji w wybranych, niewygodnych dla władzy obszarach.
Długofalowe skutki tego dualizmu prawnego mogą być dla Polski dewastujące. Podważanie prerogatyw Prezydenta RP w zakresie powoływania sędziów oraz negowanie ciągłości instytucji państwowych tworzy ryzyko anarchii, której ofiarami staną się przede wszystkim zwykli obywatele. W sytuacji, gdy legalność wyroku zależy od politycznej oceny daty powołania sędziego, a nie od merytorycznej treści orzeczenia, zaufanie do wymiaru sprawiedliwości – i tak już nadwątlone – spada do poziomu krytycznego. Obserwowany proces, legitymizowany przez część środowiska międzynarodowego, wewnątrz kraju jest odczytywany przez wielu jako próba domknięcia systemu i usunięcia barier kontrolnych, co wprost zagraża suwerenności prawnej państwa i stabilności jego ustroju na lata.






