Wyprawa na Eden Arenę w ramach przedostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów okazała się dla podopiecznych Hansiego Flicka jednym z najtrudniejszych egzaminów w tej edycji rozgrywek. Starcie ze Slavią Praga, drużyną słynącą z bezkompromisowego stylu i niespożytej wydolności fizycznej, od pierwszych minut przypominało raczej bokserską wymianę ciosów niż piłkarskie szachy, do których przyzwyczaiła nas Blaugrana. Mimo że faworyt tego spotkania był jasny jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, boisko po raz kolejny zweryfikowało teoretyczne przewidywania, zmuszając kataloński zespół do wspięcia się na wyżyny swoich wolicjonalnych możliwości, by wywieźć ze stolicy Czech cenny dorobek punktowy.
Spotkanie toczyło się w trudnych, zimowych warunkach, które zdawały się sprzyjać gospodarzom. Slavia, niesiona fanatycznym dopingiem swoich kibiców, narzuciła tempo, które w pierwszej fazie meczu wyraźnie zaskoczyło linię pomocy gości. Wysoki pressing prażan i agresywny doskok do rywala sprawiały, że Barcelona miała ogromne problemy z zawiązaniem płynnych akcji w ataku pozycyjnym. To właśnie fizyczność i determinacja mistrzów Czech były kluczem do zneutralizowania technicznej przewagi Hiszpanów. W wielu fragmentach gry to gospodarze wyglądali na zespół bardziej zdeterminowany, by sprawić sensację i przedłużyć swoje szanse na awans do fazy pucharowej, co wielokrotnie zmuszało defensywę Barcelony do ratunkowych interwencji na granicy faulu.
W centrum uwagi, co naturalne w przypadku polskiego kibica, znajdował się Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski, powracający w rejon Europy Środkowej, był pieczołowicie pilnowany przez czeskich stoperów, którzy nie przebierali w środkach, by odciąć go od podań. Mimo to, doświadczenie polskiego napastnika okazało się w kluczowych momentach bezcenne. Jego umiejętność gry tyłem do bramki i ściągania na siebie uwagi obrońców otwierała przestrzenie dla skrzydłowych, co ostatecznie przełożyło się na sytuacje bramkowe. W meczu tak "brudnym", pełnym walki wręcz i przerywanej gry, to właśnie boiskowa inteligencja i chłodna głowa lidera formacji ofensywnej pozwoliły Barcelonie przetrwać najtrudniejsze momenty naporu Slavii i wyprowadzić decydujące ciosy.
Ostateczny rezultat tego starcia ma fundamentalne znaczenie dla układu tabeli przed finałową serią gier. Wywalczone w bólach punkty pozwalają Barcelonie myśleć o bezpośrednim awansie do 1/8 finału bez konieczności rozgrywania dodatkowej rundy barażowej, co w kontekście napiętego terminarza ligowego jest dla sztabu szkoleniowego priorytetem. Dla Slavii Praga, mimo ambitnej postawy i momentami porywającej gry, wynik ten oznacza komplikację sytuacji, choć styl, w jakim postawili się jednemu z faworytów do końcowego triumfu, zasługuje na najwyższe uznanie. Wieczór w Pradze pokazał, że nowa formuła Ligi Mistrzów, eliminująca mecze o nic, generuje emocje nawet tam, gdzie różnica potencjałów wydaje się ogromna, a "spacerek" faworyta może w każdej chwili zamienić się w dramatyczną walkę o przetrwanie.





