Ładowanie daty...
Warszawa: --°C EUR: -- PLN USD: -- PLN
PILNE
Odwołane loty na Bliski Wschód. PLL LOT zawiesza rejsy do Tel Awiwu i Dubaju – najnowsze informacje dla pasażerów
Chaos w przestworzach. "Pewna liczba naszych rodaków utknęła na lotniskach" – pasażerowie czekają na pomoc
Gdzie jest ajatollah? Sprzeczne informacje o losach Aliego Chameneiego potęgują napięcie na Bliskim Wschodzie
Paradoks w Poczcie Polskiej. Masowe zwolnienia, a w kasie spółki... coraz więcej pieniędzy
ZUS obcina świadczenia. Emeryci dorabiający do pensji mogą stracić nawet 989 zł miesięcznie
Wiadomości

Miliardowa batalia w cieniu pandemii. Polska na sądowej ścieżce z koncernem Pfizer

20.01.2026, 13:05 👁️ 22 👤 Redakcja FaktyTeraz
Zdjęcie główne

Toczący się przed brukselskim wymiarem sprawiedliwości spór prawny między rządem Rzeczypospolitej Polskiej a farmaceutycznym gigantem Pfizer urasta do rangi jednego z największych i najbardziej skomplikowanych konfliktów gospodarczych z udziałem państwa w ostatnich latach. Stawką w tej bezprecedensowej konfrontacji jest kwota oscylująca wokół sześciu miliardów złotych, której amerykański koncern domaga się tytułem zapłaty za zakontraktowane, lecz nieodebrane partie szczepionek przeciwko COVID-19. Sprawa ta wykracza jednak daleko poza ramy typowego arbitrażu handlowego, dotykając fundamentalnych kwestii związanych z mechanizmami unijnych zakupów centralnych, elastycznością umów w warunkach kryzysu geopolitycznego oraz granicami odpowiedzialności państwa za zobowiązania zaciągnięte w warunkach wyższej konieczności.

Geneza konfliktu sięga decyzji podjętej przez polskie władze w kwietniu 2022 roku, kiedy to rząd, powołując się na klauzulę siły wyższej, jednostronnie wstrzymał odbiór kolejnych transz preparatów oraz płatności za nie. Argumentacja strony polskiej opierała się na drastycznej zmianie okoliczności, wywołanej wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Warszawa wskazywała, że konieczność przekierowania olbrzymich środków budżetowych na pomoc uchodźcom oraz obsługę kryzysu humanitarnego, w połączeniu z wygasającą pandemią i nasyceniem rynku szczepionkami, stanowi przesłankę zwalniającą z obowiązku realizacji kontraktu w jego pierwotnym kształcie. W ocenie polskich decydentów, sztywne trzymanie się zapisów umowy w obliczu tak radykalnych zmian geopolitycznych i społecznych stało w sprzeczności z interesem publicznym oraz zasadami sprawiedliwości społecznej.

Z perspektywy koncernu Pfizer sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Firma stoi na stanowisku, że zawarte umowy, będące częścią szerszego mechanizmu wspólnych zakupów koordynowanych przez Komisję Europejską, są wiążące i muszą zostać zrealizowane niezależnie od bieżącej sytuacji epidemicznej w danym kraju członkowskim. Producent argumentuje, że poniósł konkretne koszty związane z produkcją i rezerwacją mocy wytwórczych, a zamówione dawki zostały wyprodukowane zgodnie z harmonogramem. Złożenie pozwu cywilnego przed sądem w Brukseli – właściwym ze względu na prawo belgijskie, któremu podlegają unijne kontrakty – było logiczną konsekwencją braku porozumienia na drodze negocjacji ugodowych. Pfizer, domagając się zapłaty za 60 milionów dawek, dąży do uzyskania wyroku, który potwierdzi nienaruszalność kontraktów handlowych, nawet w obliczu zmiennej dynamiki zagrożeń zdrowotnych.

Sytuacja Polski jest o tyle specyficzna, że nasz kraj jako pierwszy i najbardziej zdecydowany w Unii Europejskiej odmówił dalszego finansowania dostaw, które w opinii wielu ekspertów stały się zbędne wobec spadku zainteresowania szczepieniami i pojawienia się nowych wariantów wirusa. Choć inne państwa członkowskie również zgłaszały problem nadpodaży preparatów i konieczność utylizacji milionów przeterminowanych dawek, to właśnie Warszawa znalazła się na pierwszej linii frontu sądowego. Proces ten jest pilnie obserwowany przez inne stolice europejskie, gdyż wyrok może stać się precedensem określającym na przyszłość pozycję negocjacyjną państw narodowych w starciu z ponadnarodowymi korporacjami w sytuacjach kryzysowych.

Eksperci prawa międzynarodowego i handlowego zwracają uwagę, że linia obrony oparta na klauzuli rebus sic stantibus, czyli nadzwyczajnej zmianie stosunków, jest w prawie belgijskim trudna do obrony, ale nie niemożliwa. Kluczowe dla rozstrzygnięcia będzie wykazanie bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego między wojną za wschodnią granicą a niemożnością realizacji zobowiązań kontraktowych wobec dostawcy leków. Wynik tego procesu będzie miał nie tylko wymiar finansowy, obciążający potencjalnie budżet państwa gigantycznym odszkodowaniem, ale także polityczny, redefiniując zasady solidarności europejskiej i mechanizmy wspólnych zakupów w ramach UE. Niezależnie od wyroku, sprawa ta już teraz jest dowodem na to, że systemy prawne i procedury zamówień publicznych nie zawsze nadążają za dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością, a koszty tej inercji liczone są w miliardach.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA