Dramatyczne sceny rozegrały się na jednej z głównych arterii komunikacyjnych Belgii. Wirtualna Polska donosi o groźnym karambolu, w którym kluczową i niestety najbardziej poszkodowaną rolę odegrał pojazd należący do polskiej firmy transportowej. Zdarzenie to jest kolejnym smutnym przypomnieniem o niebezpieczeństwach czyhających na zawodowych kierowców na zatłoczonych trasach Beneluksu.
Zgodnie z informacjami płynącymi z belgijskich mediów i relacji służb ratunkowych, do wypadku doszło w wyniku najechania na siebie kilku pojazdów ciężarowych. Siła uderzenia była tak potężna, że kabina polskiego ciągnika siodłowego została dosłownie zmiażdżona. Zdjęcia z miejsca zdarzenia, które obiegły media, pokazują skalę zniszczeń – przód pojazdu przestał istnieć, co stawia pod znakiem zapytania szanse kierowcy na wyjście z tego bez poważnego uszczerbku na zdrowiu.
Akcja ratunkowa była niezwykle skomplikowana. Strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu hydraulicznego, aby rozciąć wrak i dotrzeć do uwięzionego wewnątrz Polaka. Operacja uwalniania poszkodowanego trwała długo, co świadczy o stopniu zgniecenia konstrukcji pojazdu.
Wypadek spowodował paraliż komunikacyjny w regionie. Autostrada została zablokowana na wiele godzin, tworząc gigantyczne korki. Belgijska policja prowadzi dochodzenie mające na celu ustalenie dokładnych przyczyn karambolu – wstępne hipotezy mówią o zagapieniu się, niedostosowaniu prędkości do warunków panujących na drodze lub nagłym hamowaniu pojazdów poprzedzających, co doprowadziło do klasycznego "efektu domina".
Sytuacja ta po raz kolejny wywołuje dyskusję na temat bezpieczeństwa biernego w nowoczesnych ciężarówkach oraz systemów awaryjnego hamowania, które w teorii powinny zapobiegać takim tragediom. Dla rodziny kierowcy i jego pracodawcy rozpoczyna się teraz trudny czas oczekiwania na informacje medyczne ze szpitala, do którego przetransportowano poszkodowanego.






