Ładowanie daty...
Warszawa: --°C EUR: -- PLN USD: -- PLN
PILNE
Odwołane loty na Bliski Wschód. PLL LOT zawiesza rejsy do Tel Awiwu i Dubaju – najnowsze informacje dla pasażerów
Chaos w przestworzach. "Pewna liczba naszych rodaków utknęła na lotniskach" – pasażerowie czekają na pomoc
Gdzie jest ajatollah? Sprzeczne informacje o losach Aliego Chameneiego potęgują napięcie na Bliskim Wschodzie
Paradoks w Poczcie Polskiej. Masowe zwolnienia, a w kasie spółki... coraz więcej pieniędzy
ZUS obcina świadczenia. Emeryci dorabiający do pensji mogą stracić nawet 989 zł miesięcznie
Wiadomości

Dyplomatyczna szarża Pałacu. Prezydent Nawrocki chce wprowadzić Polskę do "Rady Pokoju" Donalda Trumpa

23.01.2026, 05:00 👁️ 22 👤 Redakcja FaktyTeraz
Zdjęcie główne

Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie przynosi polityczne trzęsienie ziemi w Warszawie. Jak donosi Onet, polski prezydent nie ograniczył się jedynie do kurtuazyjnych rozmów z Donaldem Trumpem, ale wyraził wstępną wolę przystąpienia Polski do nowej, kontrowersyjnej inicjatywy Białego Domu – tak zwanej "Rady Pokoju" (Peace Council). Deklaracja ta, złożona bez wyraźnej aprobaty rządu Donalda Tuska, otwiera nowy, niezwykle ostry rozdział w konflikcie na linii Pałac Prezydencki – MSZ.

Czym jest "Rada Pokoju"? Według źródeł dyplomatycznych, jest to autorski projekt Donalda Trumpa, mający na celu stworzenie wąskiego grona państw, które pod egidą USA wypracują warunki zakończenia wojny na Ukrainie, z pominięciem sformalizowanych struktur ONZ czy OBWE, które amerykański prezydent uważa za niewydolne. Karol Nawrocki argumentuje, że obecność Polski w tym gremium jest absolutną koniecznością. W jego ocenie, tylko siedząc przy stole, przy którym zapadają kluczowe decyzje, Warszawa może zagwarantować, że "nic o nas bez nas" nie stanie się faktem, a polskie interesy bezpieczeństwa nie zostaną poświęcone na ołtarzu globalnego kompromisu mocarstw.

Ruch ten spotkał się z błyskawiczną i chłodną reakcją rządu. Onet przypomina niedawną wypowiedź wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, który apelował o wstrzemięźliwość wobec nowych bytów międzynarodowych. Kancelaria Premiera i MSZ obawiają się, że "Rada Pokoju" może być narzędziem do wymuszenia na Kijowie bolesnych ustępstw terytorialnych, na co Polska – jako pryncypialny sojusznik Ukrainy – nie powinna się godzić. Rządzący zarzucają prezydentowi prowadzenie "równoległej polityki zagranicznej" i przekraczanie swoich konstytucyjnych uprawnień, sugerując, że Nawrocki gra na wewnętrzny użytek polityczny, wykorzystując bliskie relacje z Trumpem do budowania własnej pozycji lidera obozu prawicy.

Sytuacja staje się patowa. Prezydent Nawrocki "chciałby podpisać" akces do Rady, widząc w tym szansę na historyczną rolę Polski jako architekta nowego ładu. Rząd z kolei dysponuje narzędziami, by taką decyzję zablokować na poziomie wykonawczym (np. odmawiając kontrasygnaty lub instrukcji negocjacyjnych). Spór o "Radę Pokoju" staje się więc testem nie tylko dla polskiej dyplomacji, ale i dla samej Konstytucji, która w obszarze polityki międzynarodowej wymusza współdziałanie władz – towar w 2026 roku niezwykle deficytowy.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA