W Moskwie opadł kurz po jednym z najbardziej wyczekiwanych spotkań dyplomatycznych początku 2026 roku. Jak donosi Onet, rozmowy między Władimirem Putinem a specjalną delegacją wysłanników prezydenta USA Donalda Trumpa dobiegły końca. Spotkanie, które odbywało się za szczelnie zamkniętymi drzwiami Kremla, trwało znacznie dłużej niż przewidywał protokół, co eksperci interpretują jako sygnał, że na stole leżały konkretne, skomplikowane propozycje, a nie tylko kurtuazyjne deklaracje.
Komunikaty płynące z obu stolic są na razie oszczędne, co tylko podsyca atmosferę niepewności. Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, określił rozmowy mianem "rzeczowych i trudnych", unikając jednak słowa "przełom". Z kolei źródła amerykańskie sugerują, że wysłannicy Trumpa przedstawili Putinowi "ultimatum pokoju" – zarys planu, który ma doprowadzić do zamrożenia konfliktu na Ukrainie. Brak natychmiastowej konferencji prasowej sugeruje, że żadne ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, a delegacja USA wraca teraz do Waszyngtonu, by zdać relację Donaldowi Trumpowi.
Dla Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, cisza po spotkaniu jest bardziej niepokojąca niż hałas. Onet zwraca uwagę, że brak obecności przedstawicieli Ukrainy czy Unii Europejskiej przy tym stole to realizacja najczarniejszego scenariusza, w którym o losach regionu decydują mocarstwa ponad głowami zainteresowanych państw. To właśnie w kontekście tego spotkania nabiera znaczenia wcześniejsza deklaracja prezydenta Nawrockiego o chęci dołączenia do "Rady Pokoju" – Polska desperacko szuka sposobu, by nie być tylko biernym obserwatorem ustaleń, które mogą zmienić granice i strefy wpływów na dekady.
Analitycy spekulują, że Putin mógł zażądać gwarancji dotyczących neutralności Ukrainy i zniesienia części sankcji w zamian za zawieszenie broni. Pytanie brzmi: co obiecali mu Amerykanie? Czy Trump, dążący do szybkiego "sukcesu", jest gotów na ustępstwa, które Kijów uzna za kapitulację? Zakończone spotkanie to dopiero początek dyplomatycznego pokera. Teraz nastąpi faza analizy w Waszyngtonie, a oczy całego świata zwrócą się na Twittera (X) Donalda Trumpa, gdzie prawdopodobnie poznamy pierwsze szczegóły rozmów.






