Ładowanie daty...
Warszawa: --°C EUR: -- PLN USD: -- PLN
PILNE
Prawdziwe "kwietniowe plecionki" tuż za rogiem. Prognoza pogody na przełom marca i kwietnia
Szwedzka klątwa trwa od ponad pół wieku. Kiedy reprezentacja Polski po raz ostatni wygrała w jaskini lwa?
"Agent puścił farbę". FC Barcelona rusza po nowego napastnika, kulisy transferowego hitu ujrzały światło dzienne
Zdecydowana reakcja polskiego Kościoła. Kardynał Ryś wydaje oświadczenie po skandalu w Jerozolimie
"Czuję ogromną dumę". Karol Nawrocki dziękuje Polonii w USA za wsparcie i pielęgnowanie polskości
Wiadomości

Trump wstrząsa Warszawą. Słowa o „wstawaniu z kolan” wywołały polityczną lawinę

24.01.2026, 16:43 👁️ 44 👤 Redakcja FaktyTeraz
Zdjęcie główne

Wystarczyło jedno zdanie wypowiedziane przez prezydenta USA, by temperatura polskiego sporu politycznego osiągnęła punkt wrzenia. Donald Trump, komentując ostatnie napięcia na linii Waszyngton–Europa, stwierdził wprost, że Polska musi "wreszcie wstać z kolan". Te słowa, uderzające w czułą strunę narodowej godności, stały się natychmiast paliwem do wzajemnych oskarżeń między rządem a opozycją, stawiając pod znakiem zapytania przyszłość naszych relacji z Ameryką.

Do kontrowersyjnej wypowiedzi doszło podczas wywiadu dla jednej z amerykańskich stacji telewizyjnych. Donald Trump, pytany o opór części europejskich stolic wobec jego planów zakończenia wojny na wschodzie, nie gryzł się w język. Wskazując na Polskę, stwierdził, że kraj ten ma "wielki potencjał", który jest marnowany przez "uległość wobec brukselskich biurokratów". To wtedy padło zdanie, które zelektryzowało Warszawę: – To wspaniały naród, ale muszą wreszcie wstać z kolan i zacząć dbać o własny interes, a nie interesy innych.

Rząd: To niedopuszczalna ingerencja

Reakcja obozu rządzącego była błyskawiczna. Politycy Koalicji Obywatelskiej odebrali słowa amerykańskiego przywódcy jako bezpardonowy atak na suwerenność polskiej dyplomacji i próbę ręcznego sterowania polityką wewnętrzną sojusznika.

W kuluarach Sejmu słychać głosy oburzenia. Przedstawiciele MSZ nieoficjalnie przyznają, że retoryka Trumpa przekracza standardy dyplomatyczne przyjęte między sojusznikami. – Polska nie klęczy przed nikim. Nasze sojusze w ramach Unii Europejskiej to wyraz naszej siły, a nie słabości. Prezydent Trump powinien ważyć słowa, bo takimi wypowiedziami zraża do siebie nawet przyjaciół – komentuje jeden z polityków koalicji rządzącej.

Analitycy wskazują, że ostra wypowiedź Trumpa może być "zemstą" za niedawną odmowę rządu w sprawie przystąpienia Polski do tzw. Rady Pokoju. Waszyngton nie lubi słyszeć "nie", a Donald Trump słynie z tego, że sprawy polityczne traktuje personalnie.

Prezydent i opozycja: Gorzka, ale prawda

Zupełnie inaczej słowa zza oceanu rezonują w Pałacu Prezydenckim i w szeregach opozycji. Dla środowiska Prawa i Sprawiedliwości oraz prezydenta Karola Nawrockiego, diagnoza Trumpa jest potwierdzeniem ich własnej narracji o "podległości" obecnego rządu wobec Berlina i Brukseli.

Politycy prawicy w mediach społecznościowych przypominają, że hasło "wstawania z kolan" było fundamentem ich polityki zagranicznej. – Prezydent Trump widzi to, czego nie chcą widzieć media głównego nurtu w Polsce. Jesteśmy traktowani przedmiotowo, bo rząd na to pozwala. To sygnał ostrzegawczy: albo zaczniemy prowadzić podmiotową politykę, albo przestaniemy się liczyć przy stoliku mocarstw – argumentują posłowie opozycji.

Co to oznacza dla Polski?

Eksperci od dyplomacji biją na alarm. Wciąganie prezydenta USA w bieżącą walkę polityczną w Polsce to scenariusz najgorszy z możliwych. Słowa Trumpa, choć chwytliwe publicystycznie, w praktyce mogą oznaczać ochłodzenie relacji na linii rząd RP – Biały Dom.

Jeśli administracja Trumpa uzna, że obecny rząd w Warszawie jest "na kolanach" przed Unią Europejską, może zacząć go omijać, prowadząc rozmowy wyłącznie z ośrodkiem prezydenckim lub wręcz ignorując polskie interesy w kluczowych kwestiach bezpieczeństwa. "Polityczna burza", o której piszą media, może więc okazać się jedynie preludium do znacznie poważniejszego kryzysu dyplomatycznego. Polska, zamiast wstawać z kolan, może zostać zmuszona do szpagatu między lojalnością wobec UE a koniecznością współpracy z nieprzewidywalnym sojusznikiem z Ameryki.