Ładowanie daty...
Warszawa: --°C EUR: -- PLN USD: -- PLN
PILNE
Odwołane loty na Bliski Wschód. PLL LOT zawiesza rejsy do Tel Awiwu i Dubaju – najnowsze informacje dla pasażerów
Chaos w przestworzach. "Pewna liczba naszych rodaków utknęła na lotniskach" – pasażerowie czekają na pomoc
Gdzie jest ajatollah? Sprzeczne informacje o losach Aliego Chameneiego potęgują napięcie na Bliskim Wschodzie
Paradoks w Poczcie Polskiej. Masowe zwolnienia, a w kasie spółki... coraz więcej pieniędzy
ZUS obcina świadczenia. Emeryci dorabiający do pensji mogą stracić nawet 989 zł miesięcznie
Wiadomości

Starcie tytanów na sali sądowej. Bogdan Święczkowski mówi „dość” i pozywa sędziego Żurka o naruszenie dóbr osobistych

27.01.2026, 05:00 👁️ 8 👤 Redakcja FaktyTeraz
Zdjęcie główne

Wymiar sprawiedliwości w Polsce, od lat trawiony wewnętrznym konfliktem i głęboką polaryzacją, staje się areną kolejnego, niezwykle symbolicznego starcia. Tym razem jednak bitwa nie toczy się o kształt ustaw czy obsadę konstytucyjnych organów, lecz o granice krytyki, godność urzędu i odpowiedzialność za słowo. Bogdan Święczkowski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego i były Prokurator Krajowy, zdecydował się na krok bezprecedensowy, pozywając jedną z twarzy sędziowskiego oporu przeciwko reformom z lat 2015–2023 – Waldemara Żurka. Pozew o ochronę dóbr osobistych, który wpłynął do sądu, to coś więcej niż prywatny spór dwóch prawników. To epilog głośnej afery Polnord i próba sądowego zdefiniowania, gdzie kończy się rola sędziego-obywatela, a zaczyna polityczny aktywizm oparty na insynuacjach.

Osią sporu są wypowiedzi sędziego Waldemara Żurka, który w medialnych wystąpieniach w sposób jednoznaczny recenzował działania prokuratury pod kierownictwem Święczkowskiego, sugerując polityczne motywacje w głośnym śledztwie dotyczącym spółki Polnord i roli Romana Giertycha. Dla Święczkowskiego, który przez lata był architektem polityki karnej państwa, te oskarżenia przekroczył rubikon dopuszczalnej debaty publicznej. W pozwie, o którym informują media, były Prokurator Krajowy argumentuje, że sędzia Żurek „wyszedł z roli urzędnika państwowego”, stając się de facto stronnikiem w sporze politycznym, a nie bezstronnym arbitrem czy obserwatorem. Święczkowski zarzuca swojemu oponentowi rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, które uderzają w jego profesjonalizm i dobre imię, sugerując, że działania organów ścigania były motywowane osobistą zemstą lub politycznym zleceniem, a nie materiałem dowodowym.

Tło tej sprawy – afera Polnord i zatrzymanie Romana Giertycha – to jeden z najbardziej zapalnych punktów w najnowszej historii polskiego sądownictwa. Święczkowski konsekwentnie stoi na stanowisku, że prokuratura działała zgodnie z literą prawa, opierając się na twardych dowodach dotyczących domniemanych nadużyć gospodarczych. Słowa Żurka, który publicznie podważał te intencje, wpisując je w narrację o „polowaniu na opozycję”, są przez powoda odbierane jako naruszenie fundamentalnych zasad etyki sędziowskiej. W argumentacji Święczkowskiego sędzia, który bez dostępu do akt śledztwa feruje wyroki o politycznym charakterze sprawy, sprzeniewierza się swojemu powołaniu i niszczy zaufanie do instytucji państwa, której sam jest częścią.

Proces ten będzie miał kapitalne znaczenie dla wyznaczenia standardów debaty publicznej w środowisku prawniczym. Sąd, który pochyli się nad pozwem, stanie przed trudnym zadaniem wyważenia dwóch wartości: z jednej strony prawa do krytyki władzy i ochrony niezawisłości sędziowskiej (na co z pewnością będzie powoływał się Waldemar Żurek), a z drugiej – prawa funkcjonariusza publicznego do ochrony przed pomówieniami i fałszywymi oskarżeniami o nadużycie władzy. Święczkowski, domagając się przeprosin i zadośćuczynienia, wysyła sygnał, że immunitet sędziowski czy status „obrońcy praworządności” nie dają carte blanche na formułowanie dowolnych tez, które nie znajdują pokrycia w faktach.

Dla obserwatorów sceny politycznej i prawnej w 2026 roku, ten proces jest czymś w rodzaju dogrywki po burzliwym okresie rządów Zjednoczonej Prawicy. Dwie postacie, stojące po przeciwnych stronach barykady w wojnie o sądy, spotykają się teraz na gruncie prawa cywilnego, by rozstrzygnąć, czy narracja o „upolitycznionej prokuraturze” była uprawnioną oceną, czy krzywdzącym kłamstwem. To starcie pokazuje, że emocje tamtych lat nie wygasły, a walka o interpretację historii III RP przeniosła się z mównicy sejmowej na salę sądową. Niezależnie od wyroku, sprawa Święczkowski kontra Żurek przejdzie do historii jako symbol głębokiego pęknięcia w polskiej palestrze, gdzie różnice w ocenie rzeczywistości są tak wielkie, że mogą je rozstrzygnąć jedynie paragrafy kodeksu cywilnego.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA