Ładowanie daty...
Warszawa: --°C EUR: -- PLN USD: -- PLN
PILNE
Odwołane loty na Bliski Wschód. PLL LOT zawiesza rejsy do Tel Awiwu i Dubaju – najnowsze informacje dla pasażerów
Chaos w przestworzach. "Pewna liczba naszych rodaków utknęła na lotniskach" – pasażerowie czekają na pomoc
Gdzie jest ajatollah? Sprzeczne informacje o losach Aliego Chameneiego potęgują napięcie na Bliskim Wschodzie
Paradoks w Poczcie Polskiej. Masowe zwolnienia, a w kasie spółki... coraz więcej pieniędzy
ZUS obcina świadczenia. Emeryci dorabiający do pensji mogą stracić nawet 989 zł miesięcznie
Sport

Farsa na Mühlenkopfschanze. Polacy mówią „basta” i wycofują się z niebezpiecznej loterii w Willingen

30.01.2026, 18:52 👁️ 23 👤 Redakcja FaktyTeraz
Zdjęcie główne

Piątkowe popołudnie na skoczni w Willingen miało być świętem rywalizacji mikstów, a zamieniło się w smutny spektakl bezradności organizatorów wobec sił natury. Artykuł Polskiego Radia 24 bez ogródek nazywa to wydarzenie „antyreklamą skoków narciarskich”. W obliczu skandalicznych warunków atmosferycznych i decyzji jury, które za wszelką cenę chciało przeprowadzić zawody, polski sztab szkoleniowy podjął jedyną racjonalną decyzję: wycofanie zawodników z dalszej rywalizacji w trosce o ich zdrowie i bezpieczeństwo.

Oto co dokładnie wydarzyło się na niemieckiej skoczni i dlaczego Polacy zeszli z belkowiska:

1. Walka o życie, nie o metry

Konkurs mikstów (drużyn mieszanych) od początku stał pod znakiem zapytania. W Willingen wiał porywisty wiatr, a padający deszcz rozmiękczał tory najazdowe. Mimo to, Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) zdecydowała się na start. Skoki przypominały walkę o przetrwanie w powietrzu – zawodnikami rzucało na boki, a lądowania były niezwykle ryzykowne. Oglądanie tego „widowiska” budziło lęk, a nie sportowe emocje.

2. Polski protest: „To nie ma sensu”

Polska drużyna w składzie z naszymi czołowymi skoczkami i skoczkiniami wzięła udział w pierwszej serii, która okazała się parodią rywalizacji. Wyniki były całkowicie wypaczone przez wiatr (tzw. loteria wietrzna), a różnice punktowe wynikały ze szczęścia, a nie formy. Widząc, że kontynuowanie zawodów w drugiej serii grozi poważną kontuzją przed kluczowymi startami indywidualnymi, Thomas Thurnbichler i sztab podjęli decyzję o wycofaniu polskiego zespołu przed finałową rundą.

Decyzja ta była demonstracją sprzeciwu wobec ignorowania bezpieczeństwa zawodników przez jury. Polacy uznali, że ryzykowanie zdrowia dla podrzędnej imprezy w takich warunkach jest bezcelowe.

3. Kontekst: Willingen to specyficzny teren

Willingen słynie z dużej, specyficznej skoczni (Mühlenkopfschanze K-130), na której można latać bardzo daleko, ale która jest też bardzo wrażliwa na podmuchy wiatru.

Na tak dużym obiekcie każdy błąd spowodowany podmuchem wiatru przy prędkości najazdowej ok. 90 km/h może skończyć się tragicznie. Decyzja Polaków została przyjęta ze zrozumieniem przez ekspertów i kibiców, którzy w mediach społecznościowych chwalą sztab za "męską decyzję" i postawienie zdrowia ponad politykę FIS.

Co dalej z weekendem w Willingen?

Wycofanie się z piątkowych mikstów ma na celu oszczędzenie sił i nerwów na sobotnie i niedzielne konkursy indywidualne. Prognozy na resztę weekendu są nieco bardziej optymistyczne, choć wiatr wciąż może rozdawać karty. Dla polskich kibiców piątek jest jednak gorzkim przypomnieniem, że w skokach narciarskich wciąż zdarzają się momenty, gdy komercyjna presja na transmisję TV wygrywa ze zdrowym rozsądkiem – na szczęście tym razem Polacy nie dali się wciągnąć w tę niebezpieczną grę.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA