Ładowanie daty...
Warszawa: --°C EUR: -- PLN USD: -- PLN
PILNE
Odwołane loty na Bliski Wschód. PLL LOT zawiesza rejsy do Tel Awiwu i Dubaju – najnowsze informacje dla pasażerów
Chaos w przestworzach. "Pewna liczba naszych rodaków utknęła na lotniskach" – pasażerowie czekają na pomoc
Gdzie jest ajatollah? Sprzeczne informacje o losach Aliego Chameneiego potęgują napięcie na Bliskim Wschodzie
Paradoks w Poczcie Polskiej. Masowe zwolnienia, a w kasie spółki... coraz więcej pieniędzy
ZUS obcina świadczenia. Emeryci dorabiający do pensji mogą stracić nawet 989 zł miesięcznie
Wiadomości

Cień Epsteina dosięga Elona Muska. Miliarder, „dzikie imprezy” i echa skandalu, który nie chce wygasnąć

31.01.2026, 05:33 👁️ 9 👤 Redakcja FaktyTeraz
Zdjęcie główne

Saga Jeffreya Epsteina, choć jej główny antybohater nie żyje od lat, wciąż pozostaje jedną z najbardziej toksycznych i medialnych spraw XXI wieku. Każda kolejna partia odtajniach dokumentów sądowych działa jak granat wrzucony w świat globalnych elit. Tym razem, jak donosi Onet, odłamki eksplozji dotknęły jedną z najbardziej wpływowych postaci współczesnego świata – Elona Muska. Informacje o rzekomych pytaniach właściciela Tesli i platformy X dotyczących „dzikich imprez” organizowanych przez finansistę-pedofila, rzucają nowe, niepokojące światło na sieć kontaktów, jaką oplótł wokół siebie Epstein.

Z artykułu wyłania się obraz cynicznej gry, jaką Epstein prowadził z bankierami i ludźmi biznesu. Kluczowym dowodem ma być korespondencja mailowa oraz zeznania Jesa Staleya, byłego dyrektora w banku JPMorgan. Według tych dokumentów, Epstein miał chwalić się swoim bankierom, że Elon Musk kontaktował się z nim, poszukując "dzikich imprez" lub dostępu do młodych kobiet. Te rewelacje, choć oparte na słowach samego Epsteina (co jest istotnym zastrzeżeniem), stawiają Muska w niezwykle niezręcznej sytuacji, zmuszając go do tłumaczenia się z relacji, którą od lat stara się bagatelizować lub której zaprzecza.

Warto jednak spojrzeć na te doniesienia z chłodnym dystansem, co sugerują również komentatorzy. Jeffrey Epstein był znany z patologicznego wręcz "name-droppingu" – czyli powoływania się na znajomości z potężnymi ludźmi, by budować własną wiarygodność w oczach instytucji finansowych. Istnieje hipoteza, że powoływanie się na rzekome prośby Muska mogło być jedynie taktyką negocjacyjną Epsteina, mającą na celu zaimponowanie bankierom z JPMorgan i utrzymanie ich przychylności. Sam Musk w przeszłości ostro zaprzeczał bliskim relacjom z Epsteinem, twierdząc, że bywał w jego domu jedynie przelotnie i nie brał udziału w żadnych nielegalnych procederkach.

Niemniej jednak, pojawienie się nazwiska Muska w tym kontekście w 2026 roku ma swoje konsekwencje. Po pierwsze, pokazuje, że nikt – niezależnie od majątku i wpływów – nie jest impregnowany na "toksyczny dotyk" przeszłości Epsteina. Po drugie, ujawnia mechanizmy działania elit finansowych tamtych lat, gdzie dostęp do kapitału często przeplatał się z dostępem do moralnie wątpliwych rozrywek. Dla Muska, który buduje wizerunek wizjonera ratującego ludzkość, skojarzenie z "Lolita Express" i wyspą Little St. James jest wizerunkową skazą, którą trudno będzie wywabić, nawet jeśli okaże się, że były to tylko przechwałki skompromitowanego finansisty.

Sprawa ta jest kolejnym dowodem na to, że "Lista Epsteina" to nie zamknięty rozdział, ale wciąż pisząca się historia upadku autorytetów. Każda kolejna odsłona akt sądowych (związanych zazwyczaj z pozwami ofiar przeciwko bankom obsługującym Epsteina) przynosi nowe wstrząsy. Dla opinii publicznej jest to gorzka lekcja o tym, jak pieniądze i władza potrafiły przez lata tuszować zbrodnie, tworząc parasol ochronny nad procedere, o którym wiedziało wielu, a milczeli prawie wszyscy.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA