Informacje przekazywane przez portal PortalObronny.se.pl rzucają światło na jeden z kluczowych, choć często niedocenianych, elementów modernizacji polskiej armii. Polska, dołączając do elitarnego grona państw posiadających (lub współdzielących) zdolności do tankowania w powietrzu (AAR – Air-to-Air Refueling), wykonuje milowy krok w stronę pełnej operacyjności swojego lotnictwa bojowego. Artykuł wskazuje, że dzięki nowym umowom i inicjatywom, polskie F-16, a wkrótce także F-35, przestaną być "uwiązane" do baz naziemnych, zyskując zasięg i czas operowania, który do tej pory był domeną mocarstw.
Kluczem do tej zmiany jest udział Polski w międzynarodowych programach (takich jak MMF – Multinational Multi-Role Tanker Transport) oraz potencjalne plany pozyskania własnych zdolności. Do tej pory polscy piloci musieli polegać na uprzejmości i dostępności sojuszniczych cystern (głównie amerykańskich, holenderskich czy francuskich). Uzyskanie gwarantowanego dostępu do floty tankowców – najprawdopodobniej opartych na platformie Airbus A330 MRTT lub rozwiązaniach amerykańskich – oznacza fundamentalną zmianę taktyczną.
Dlaczego to tak ważne? Bez latających cystern, nawet najnowocześniejszy myśliwiec F-35 ma ograniczony promień działania. W przypadku konfliktu na wschodniej flance, gdzie lotniska mogą zostać zniszczone lub zagrożone, możliwość wystartowania z bazy w zachodniej Polsce (lub w Niemczech), doleciała nad strefę działań na wschodzie, wykonania patrolu i powrotu bez lądowania, jest kwestią "być albo nie być". Tankowanie w powietrzu zamienia myśliwiec taktyczny w broń o zasięgu strategicznym.
Artykuł sugeruje również, że Polska buduje kompleksowy system wsparcia powietrznego. Zdolność AAR to element układanki, w skład której wchodzą już samoloty wczesnego ostrzegania (Saab 340 AEW, a w przyszłości być może nowsze konstrukcje). Posiadanie własnych lub współdzielonych "oczu" (radary) i "paliwa" (tankowce) w powietrzu uniezależnia Warszawę od bieżących decyzji politycznych sojuszników w sytuacjach kryzysowych poniżej progu wojny. To dowód na dojrzewanie polskich Sił Powietrznych, które przestają być tylko "biorcą" bezpieczeństwa, a stają się w pełni autonomicznym graczem na europejskim niebie.






