W polityce, podobnie jak w futbolu, o wyniku często decyduje nie tyle piękno gry, co umiejętność wykorzystania błędów przeciwnika. Włodzimierz Czarzasty, wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Lewicy, w swoim charakterystycznym, barwnym stylu skomentował ostatnie działania Karola Nawrockiego. W rozmowie na antenie TVN24, Czarzasty użył piłkarskiej metafory, która może przylgnąć do potencjalnego kandydata prawicy na dłużej. Stwierdzenie, że Nawrocki „miał wystawioną piłkę do pustej bramki, to się odwinął”, to diagnoza nie tylko konkretnej sytuacji, ale szerzej – braku politycznego instynktu w kluczowym momencie prekampanii.
Kontekstem tej szpilki wbitej przez lidera Lewicy jest sprawa zamykania kont bankowych, która w ostatnich dniach rozpaliła emocje na linii rząd-opozycja. Dla obozu prawicowego, budującego narrację o "państwie bezprawia" i represjach instytucjonalnych, sytuacja ta wydawała się politycznym samograjem. Wszystkie karty leżały na stole: narracja o wolności, walka z systemem bankowym, obrona represjonowanych. Czarzasty przyznaje – choć nie wprost – że strona rządowa mogła w tej kwestii wystawić się na łatwy strzał. Prezes IPN miał idealną okazję, by stanąć w roli trybuna ludowego i obrońcy swobód obywatelskich, punktując koalicję rządzącą w bolesny sposób.
Zamiast jednak „strzelić gola”, czyli wyprowadzić skuteczną kontrę medialną, Nawrocki – zdaniem Czarzastego – wykonał ruch niezrozumiały. „Odwinął się”, co w żargonie podwórkowym oznacza rezygnację z walki lub wykonanie uniku w sytuacji, która wymagała prostego, zdecydowanego działania. Dla Czarzastego jest to dowód na to, że Nawrocki, mimo wysokich notowań w sondażach wewnętrznych PiS, może nie posiadać tego specyficznego „nerwu”, który cechuje wytrawnych graczy. W kampanii prezydenckiej, która w 2026 roku nabiera tempa, takie prezenty od losu zdarzają się rzadko. Ich marnowanie jest w polityce grzechem śmiertelnym.
Komentarz Czarzastego ma też drugie dno. To próba dezawuowania Nawrockiego jako poważnego konkurenta. Przedstawienie go jako polityka nieskutecznego, który gubi się przy prostych zagraniach, ma na celu demobilizację jego potencjalnego elektoratu jeszcze przed oficjalnym startem wyścigu. Jeśli prezes IPN nie potrafi wykorzystać „pustej bramki” w potyczce o konta bankowe, jak poradzi sobie w debacie prezydenckiej, gdzie presja będzie nieporównywalnie większa? Czarzasty wysyła sygnał: na prawicy mamy do czynienia z graczem, który może i ma silne plecy, ale na boisku potyka się o własne nogi.






