Dla obserwatorów polskiego przemysłu zbrojeniowego, którzy przez lata przywykli do opóźnień i analiz koncepcyjnych, doniesienia z PGZ Stoczni Wojennej (PGZ SW) brzmią jak raport z innej epoki. Jak wskazuje Portal Obronny, rok 2026 nie jest kolejnym rokiem planowania, ale momentem, w którym największe inwestycje w historii Marynarki Wojennej RP wchodzą w fazę intensywnej realizacji. Hasło „przyspiesza” w tytule nie jest marketingowym zabiegiem, lecz odzwierciedleniem tempa prac w nowych halach produkcyjnych w Gdyni, gdzie powstaje przyszły kręgosłup polskiej floty.
Kluczowym elementem tej układanki jest program „Miecznik”. W 2026 roku budowa pierwszej z trzech fregat rakietowych (przyszłego ORP Wicher) wychodzi poza etap cięcia blach. W stoczniowych dokach widoczne są już realne sekcje kadłuba, a harmonogram prac, mimo globalnych trudności w łańcuchach dostaw, jest utrzymywany, a miejscami nawet wyprzedzany. PGZ SW, wspierana przez brytyjskiego partnera (Babcock), udowadnia, że transfer technologii zadziałał. Fregaty te mają być nie tylko nosicielami rakiet, ale pływającymi centrami dowodzenia obroną powietrzną, co dla polskiej armii stanowi skok generacyjny.
Artykuł zwraca jednak uwagę, że rok 2026 to nie tylko „Miecznik”. To także rok, w którym Marynarka Wojenna zaczyna odczuwać realne wzmocnienie w domenie rozpoznania. Program „Delfin” – czyli budowa okrętów rozpoznania radioelektronicznego (SIGINT) we współpracy ze szwedzkim Saabem – wchodzi w decydującą fazę. W obliczu napiętej sytuacji na Bałtyku i konieczności monitorowania aktywności Floty Bałtyckiej Federacji Rosyjskiej, te jednostki są dla polskich sił zbrojnych „oczami i uszami”, których brakowało od lat.
Przyspieszenie w PGZ SW to również efekt gigantycznej modernizacji samej stoczni. Nowe, zrobotyzowane linie spawalnicze i gigantyczna hala kadłubowa (najwyższa w polskim przemyśle stoczniowym) pozwalają na prowadzenie prac niezależnie od warunków atmosferycznych i z precyzją wymaganą przy nowoczesnych okrętach bojowych. Rok 2026 ma być dowodem na to, że Polska odzyskuje zdolności do budowania skomplikowanych jednostek we własnym kraju, zabezpieczając tym samym kluczowe interesy na morzu – od szlaków dostaw LNG po ochronę farm wiatrowych.






