Przez dekady Polska uchodziła za potęgę lądową, traktując morze nieco po macoszemu. Rok 2026 ma być momentem zwrotnym. Szef rządu, odnosząc się do postępów w modernizacji armii i infrastruktury krytycznej, stwierdził, że układ sił na Morzu Bałtyckim zmienia się na naszą korzyść. "Polska dzisiaj ma realne szanse dominować na Bałtyku" – te słowa premiera to sygnał, że Warszawa chce być gwarantem bezpieczeństwa dla całego akwenu, od Zatoki Fińskiej po Cieśniny Duńskie.
"Miecznik" i "Orka" – kły polskiej floty
Fundamentem tej dominacji ma być odrodzona Marynarka Wojenna. Premier wskazuje na realizację kluczowych programów zbrojeniowych, które wychodzą z fazy "papierowej" do stoczniowej.
Fregaty "Miecznik": Budowa nowoczesnych jednostek, które mają zapewnić parasol przeciwlotniczy i przeciwrakietowy, to dowód na to, że Polska chce projekcji siły poza własne wody terytorialne.
Program "Orka": Długo wyczekiwany zakup nowych okrętów podwodnych to element odstraszania, który ma szachować rosyjską Flotę Bałtycką.
Tusk podkreśla, że silna flota to nie kaprys, ale konieczność w dobie zagrożeń hybrydowych – od ochrony gazociągów (Baltic Pipe) po kable telekomunikacyjne leżące na dnie morza.
Wiatr w żagle gospodarki
Jednak dominacja, o której mówi premier, ma też wymiar czysto ekonomiczny. Bałtyk staje się wielkim placem budowy dla morskich farm wiatrowych (offshore). Polska, inwestując miliardy w turbiny na morzu, zamierza stać się eksporterem czystej energii w tej części Europy. Do tego dochodzi rozbudowa portów w Gdańsku, Gdyni i Świnoujściu, które biją kolejne rekordy przeładunków, rzucając wyzwanie niemieckim i holenderskim gigantom.
Geopolityczna szachownica
Deklaracja Tuska ma też głębszy kontekst polityczny. W obliczu słabnącej (choć wciąż groźnej) pozycji Rosji na Bałtyku oraz wejścia Szwecji i Finlandii do NATO, Morze Bałtyckie stało się niemal "jeziorem natowskim". Polska, ze swoim potencjałem demograficznym i zbrojeniowym, zgłasza akces do roli lidera tego nowego układu.
Czy zapowiedzi o "dominacji" nie są na wyrost? Eksperci są ostrożni, ale przyznają rację w jednym: nigdy w historii III RP Polska nie inwestowała w morze tak ogromnych środków. Jeśli plany zostaną dowiezione do końca, Bałtyk faktycznie może stać się "polskim oknem na świat" o strategicznym znaczeniu.






