Program SAFE (Strategic Alliance for Future Europe) to nowy, unijny mechanizm finansowania, który ma wspierać państwa frontowe w budowie infrastruktury krytycznej i schronów. Dla Polski to zastrzyk gotówki rzędu kilkunastu miliardów euro, na preferencyjnych warunkach. Rząd, chcąc jak najszybciej uruchomić środki, liczył na bezproblemowy podpis prezydenta. Przeliczył się. Karol Nawrocki powiedział "stop", argumentując, że diabeł tkwi w szczegółach umowy kredytowej z Brukselą.
"Nie weźmiemy kota w worku"
Według ustaleń "DGP", kością niezgody są tzw. kamienie milowe dołączone do pożyczki. Prezydent Nawrocki obawia się, że mechanizm SAFE, pod płaszczykiem środków na bezpieczeństwo, wprowadza tylnymi drzwiami nowe kompetencje kontrolne Komisji Europejskiej nad polskim sektorem energetycznym i obronnym.
W orędziu do narodu (lub oświadczeniu Kancelarii) prezydent miał podkreślić, że "bezpieczeństwo Polski nie może być towarem wymiennym za suwerenność decyzyjną". Nawrocki domaga się od rządu wpisania do ustawy ratyfikacyjnej bezpieczników, które uniemożliwią Brukseli blokowanie wydatków na konkretne inwestycje (np. budowę elektrowni jądrowej czy fortyfikacji na wschodzie) pod pretekstem niespełniania norm klimatycznych.
Rząd oskarża o sabotaż
Reakcja Kancelarii Premiera była natychmiastowa. Przedstawiciele koalicji rządzącej oskarżają prezydenta o "igranie bezpieczeństwem Polaków" w imię partyjnych interesów. Rząd argumentuje, że warunki pożyczki są standardowe dla całej UE, a postawa Nawrockiego to prosta droga do utraty gigantycznych środków, które są potrzebne "na wczoraj" do modernizacji armii i obrony cywilnej.
— To nie jest czas na szukanie dziury w całym. Każdy dzień zwłoki to mniejsze bezpieczeństwo naszych granic — grzmią politycy koalicji, sugerując, że prezydent realizuje scenariusz pisany przez opozycję (PiS), by destabilizować rząd.
Widmo Trybunału Konstytucyjnego
Prezydent Nawrocki postawił sprawę na ostrzu noża: albo rząd renegocjuje z Brukselą zapisy dotyczące nadzoru nad wydatkami, albo ustawa o ratyfikacji trafi do Trybunału Konstytucyjnego. W obecnej sytuacji prawnej oznaczałoby to zamrożenie środków na wiele miesięcy, a w praktyce – być może ich utratę, gdyż program SAFE ma sztywne ramy czasowe.
Luty 2026 roku staje się testem dla polskiej kohabitacji. Czy bezpieczeństwo państwa okaże się ważniejsze od politycznego sporu o kompetencje? Zegar tyka, a Bruksela czeka na ruch Warszawy.






