Zdjęcia i nagrania nie pozostawiają złudzeń. Na materiałach opublikowanych przez stację widać czarną limuzynę SOP zaparkowaną w niedozwolonym miejscu przy jednej z najmodniejszych ulic w Warszawie, słynącej z luksusowych marek odzieżowych. Podczas gdy kierowca i oficerowie ochrony cierpliwie czekali w gotowości (z włączonym silnikiem), wicemarszałek Sejmu spędzała czas na przymierzaniu kreacji.
Służba Ochrony czy "Służba Osobista"?
Eksperci ds. bezpieczeństwa i komentatorzy nie zostawiają na polityk suchej nitki. Procedury SOP są jasne: ochrona przysługuje najważniejszym osobom w państwie w celu zapewnienia im bezpieczeństwa podczas wykonywania obowiązków służbowych. Wykorzystywanie uzbrojonych funkcjonariuszy w roli tragarzy zakupów czy prywatnych szoferów to jaskrawe nadużycie władzy.
– To jest arogancja władzy w czystej postaci. Podatnik płaci za paliwo, amortyzację luksusowego auta i pensje oficerów, by ci chronili życie polityka, a nie asystowali przy wyborze garderoby – grzmią publicyści na antenie wPolsce24.
Wizerunkowy strzał w stopę
Sprawa jest tym bardziej bolesna dla obecnej władzy, że w kampanii wyborczej politycy Koalicji 15 Października głośno krytykowali swoich poprzedników za "panoszenie się" i nadużywanie przywilejów. Obiecywano koniec z „prywatą” i powrót do standardów, w których polityk służy obywatelowi. Wizyta w butiku w asyście SOP staje się symbolem, który opozycja z pewnością wykorzysta, pytając: "Gdzie ta skromność?".
Tłumaczenia? "Po drodze"
Do momentu publikacji artykułu biuro wicemarszałek nie wydało oficjalnego oświadczenia, choć w kuluarach sejmowych słychać nieoficjalne tłumaczenia, że wizyta w sklepie odbyła się „przy okazji” przejazdu między spotkaniami służbowymi. Pytanie jednak, czy "przy okazji" można angażować zasoby państwowe do celów czysto prywatnych, pozostaje otwarte.
Internet już wydał wyrok. W mediach społecznościowych krążą memy i złośliwe komentarze, a hashtag #AferaButikowa zyskuje na popularności. Czy sprawa zakończy się dymisją, czy jedynie "reprymendą" od Marszałka Hołowni? Czas pokaże.






