Decyzja o uruchomieniu środków zapadła w cieniu ostatnich incydentów z uszkodzeniami kabli energetycznych i telekomunikacyjnych. Rząd w Warszawie, wyciągając wnioski z wojny hybrydowej, uznał, że tradycyjne okręty na powierzchni to za mało. Aby chronić gazociąg Baltic Pipe, morskie farmy wiatrowe oraz kluczowe łącza (jak SwePol Link), musimy widzieć i słyszeć, co dzieje się w głębinach.
Drony, sonary i "cyfrowy mur"
Inwestycja o wartości 1,5 mld zł to nie tylko zakup sprzętu, ale budowa całego ekosystemu bezpieczeństwa. W jego skład wejdą:
Autonomiczne pojazdy podwodne (AUV): Roboty zdolne do długotrwałego patrolowania wzdłuż rurociągów i kabli, wykrywające wszelkie anomalie czy ładunki wybuchowe.
Sieć czujników stacjonarnych: Sensory rozmieszczone na dnie morza oraz na fundamentach turbin wiatrowych, tworzące "akustyczną barierę".
Centrum Analizy Danych: Nowoczesna jednostka, która dzięki sztucznej inteligencji będzie w czasie rzeczywistym przetwarzać sygnały z dna Bałtyku, odróżniając ławicę ryb od wrogiego nurka czy drona.
Sojusz Północny w praktyce
WNP.pl podkreśla, że Polska nie działa w próżni. Projekt ten jest elementem szerszej układanki NATO. Nasz system ma być w pełni kompatybilny z rozwiązaniami stosowanymi przez Szwecję i Finlandię. Dzięki temu Bałtyk stanie się dla Sojuszu "akwenem przezroczystym".
Współpraca zakłada nie tylko wymianę danych wywiadowczych o ruchach rosyjskich jednostek "badawczych" (często będących przykrywką dla szpiegostwa), ale także wspólne patrole i ćwiczenia w zakresie zwalczania dywersji podwodnej.
Gra o bezpieczeństwo energetyczne
Eksperci branżowi cytowani przez portal nie mają wątpliwości: to inwestycja spóźniona, ale absolutnie konieczna. – W dobie, gdy polska energetyka przestawia się na atom i wiatr z morza, a gaz płynie z Norwegii, dno Bałtyku stało się naszym "miękkim podbrzuszem". Wydanie 1,5 mld zł to polisa ubezpieczeniowa dla całej gospodarki – czytamy w analizach.
Nowy system ma osiągnąć pełną gotowość operacyjną w ciągu najbliższych dwóch lat, stając się – obok programu "Orka" (okręty podwodne) i "Miecznik" (fregaty) – trzecim filarem polskiej dominacji na Bałtyku.






