Wizyta polskiej delegacji parlamentarnej w Kijowie, zaplanowana w okolicach kolejnej rocznicy wybuchu pełnoskalowej wojny, to wyraźny sygnał dyplomatyczny. Polska, jako jeden z najważniejszych sąsiadów i sojuszników Ukrainy, po raz kolejny bierze na siebie rolę adwokata ukraińskich interesów na europejskich salonach.
Polska jako przewodnik po brukselskich korytarzach
Z relacji Polskiego Radia wynika, że rozmowy w Radzie Najwyższej Ukrainy (Werchownej Radzie) dotyczyły przede wszystkim konkretów związanych z otwartymi już rozdziałami negocjacyjnymi. Marszałek Sejmu zaoferował nie tylko polityczny parasol ochronny, ale też "twardy transfer <i>know-how</i>".
Polska pomoc ma opierać się na trzech filarach:
Eksperckie wsparcie prawne: Pomoc polskich urzędników w dostosowywaniu ukraińskiego prawodawstwa do rygorystycznych wymogów unijnych (tzw. acquis communautaire).
Doświadczenie negocjacyjne: Dzielenie się wiedzą z czasów polskiej akcesji (sprzed 2004 roku), co ma pomóc Kijowowi uniknąć kosztownych błędów, zwłaszcza w obszarze wymiaru sprawiedliwości i walki z korupcją.
Lobbing w stolicach UE: Przekonywanie państw "starej Unii" (m.in. Francji i Holandii), które wciąż wykazują sceptycyzm wobec szybkiego rozszerzenia Wspólnoty o tak duże państwo.
"Szczera przyjaźń wymaga trudnych rozmów"
Wsparcie na arenie międzynarodowej nie oznacza jednak, że na linii Warszawa-Kijów brakuje punktów spornych. Marszałek Sejmu w swoim wystąpieniu nie unikał trudnych tematów. Wejście ukraińskiego giganta rolniczego na wspólny rynek europejski to wciąż ogromne wyzwanie dla polskiej gospodarki.
– Pomożemy wam wejść do Unii, bo to leży w interesie bezpieczeństwa całej Europy, w tym Polski. Ale ten proces musi odbywać się na jasnych, uczciwych zasadach, które nie zniszczą europejskiego i polskiego rolnictwa oraz sektora transportowego – to przesłanie, które wybrzmiało podczas poniedziałkowych spotkań.
Sygnał dla Wschodu i Zachodu
Zadeklarowanie pełnego wsparcia dla unijnych ambicji Kijowa w lutym 2026 roku ma podwójne znaczenie. Po pierwsze, to jasny sygnał dla Moskwy, że Zachód (a przynajmniej jego wschodnia flanka) nie zamierza odpuścić integracji Ukrainy z wolnym światem. Po drugie, to odpowiedź na pojawiające się w USA inicjatywy pokojowe, które mogłyby chcieć "przehandlować" unijną przyszłość Ukrainy w zamian za zawieszenie broni.
Wizyta w Kijowie potwierdza, że niezależnie od zawirowań politycznych, integracja Ukrainy z UE pozostaje strategicznym celem polskiej dyplomacji.






