Przez ostatnie tygodnie warszawska policja pracowała pod ogromną presją czasu. Seria zbrodni o bardzo podobnym schemacie (tzw. modus operandi) wskazywała, że na terenie miasta grasuje zorganizowana grupa lub seryjny sprawca. Finał policyjnej obławy przynosi ulgę, ale też odsłania kulisy przerażającego procederu.
Śmiertelna pułapka pod pozorem awarii
Z ustaleń śledczych, na które powołuje się Polskie Radio, wynika, że sprawcy działali w sposób wyjątkowo wyrachowany. Przestępcy zmodyfikowali znane od lat metody "na wnuczka" czy "na policjanta", przechodząc do bezpośredniej i najbardziej niebezpiecznej formy konfrontacji – oszustwa "na pracownika administracji".
Schemat działania zatrzymanych opierał się na kilku krokach:
Typowanie ofiar: Przestępcy starannie obserwowali osiedla, wybierając mieszkania zajmowane przez starsze, samotne kobiety.
Pretekst: Pukali do drzwi w ciągu dnia, ubrani w stroje robocze. Informowali o rzekomej nagłej awarii pionu wodno-kanalizacyjnego, pękniętej rurze u sąsiada lub konieczności pilnego spisania wodomierzy.
Odwrócenie uwagi i atak: Gdy ufna seniorka wpuszczała ich do środka i szła do łazienki, by "odkręcić wodę", sprawcy przystępowali do przeszukiwania mieszkania. W momencie, gdy ofiara orientowała się, że jest okradana i próbowała reagować, dochodziło do brutalnego ataku.
Od kradzieży do najcięższej zbrodni
To, co miało być "tylko" kradzieżą zuchwałą, przerodziło się w serię zabójstw. Prokuratura, stawiając zarzuty, nie ma wątpliwości, że sprawcy działali z niezwykłą brutalnością, często używając siły fizycznej wobec bezbronnych i słabych fizycznie kobiet, by je uciszyć i zatrzeć ślady. Dla śledczych jasne jest, że zbrodnie te miały motyw rabunkowy – z mieszkań ginęła gotówka, biżuteria i cenne pamiątki rodzinne.
Zabezpieczone dowody i areszt
Przełom w śledztwie był możliwy dzięki wytężonej pracy operacyjnej, analizie setek godzin nagrań z osiedlowych kamer monitoringu (CCTV) oraz śladom kryminalistycznym (w tym badaniom DNA) zabezpieczonym na miejscach zbrodni.
Zatrzymani mężczyźni usłyszeli już zarzuty zabójstw w związku z rozbojem. Grozi im najwyższy wymiar kary – dożywotnie pozbawienie wolności. Decyzją sądu zostali natychmiast tymczasowo aresztowani.
Ta tragiczna sprawa to dla całego społeczeństwa bolesna lekcja. Mimo że sprawcy są już za kratami, służby apelują o nieustanne uczulanie starszych członków naszych rodzin na to, kogo wpuszczają za próg swojego domu.






