Słowa, które padły z ust byłego posła, z miejsca stały się jednym z najgoręcej komentowanych tematów w polskim internecie i mediach. W dobie trwających wciąż napięć geopolitycznych i tragicznych skutków rosyjskiej agresji na Ukrainę, tego typu deklaracje są odbierane nie tylko jako prowokacja, ale wręcz polityczny skandal.
Pokrętna logika polityka
Z relacji portalu wPolsce24 wynika, że Janusz Korwin-Mikke w swoim charakterystycznym, cynicznym stylu postanowił "przeanalizować" globalną sytuację. Swoją szokującą tezę o Nagrodzie Nobla dla rosyjskiego dyktatora oparł na wysoce kontrowersyjnej argumentacji.
Polityk miał przekonywać, że działania Putina – paradoksalnie i wbrew intencjom Zachodu – doprowadziły do obnażenia słabości europejskich instytucji, "przebudzenia" zdemilitaryzowanej Europy oraz przyspieszenia procesów, które w jego ocenie i tak były nieuniknione. Tradycyjnie dla swojej retoryki, Korwin-Mikke zignorował przy tym całkowicie aspekt humanitarny i zbrodnie wojenne, skupiając się na brutalnej geopolityce.
Ściana oburzenia. "To polityczny margines"
Reakcja sceny politycznej i internautów była błyskawiczna i jednoznaczna. Wypowiedź Korwin-Mikkego spotkała się z potężnym murem potępienia ze wszystkich stron politycznej barykady.
Prawica i centrum: Komentatorzy i politycy głównego nurtu nie przebierają w słowach, nazywając tezy Korwin-Mikkego "hańbą", "oderwaniem od rzeczywistości" i wpisywaniem się wprost w narrację kremlowskiej propagandy.
Lewica: Przedstawiciele lewej strony sceny politycznej traktują te słowa jako ostateczny dowód na to, że polityk ten nie powinien funkcjonować w przestrzeni publicznej, apelując o całkowity bojkot medialny jego osoby.
Komentatorzy stacji wPolsce24 zauważają, że dla wielu dawnych współpracowników Korwin-Mikkego (którzy z biegiem lat odcięli się od jego radykalnych frakcji) jest to kolejny powód do wstydu i konieczności gęstego tłumaczenia się z dawnych sojuszy.
Recydywa politycznego skandalisty
Dla wnikliwych obserwatorów polskiej sceny politycznej najnowszy wybryk Janusza Korwin-Mikkego nie jest jednak wielkim zaskoczeniem. Polityk ten od dekad buduje swój kapitał na skrajnych, często prorosyjskich i antyzachodnich wypowiedziach. Wielokrotnie relatywizował działania Moskwy, kwestionował demokratyczne standardy i obrażał rozmaite grupy społeczne.
Najnowsza wypowiedź o Noblu dla Putina wydaje się jednak przekraczać kolejną granicę dobrego smaku, nawet jak na standardy tego polityka. Eksperci zastanawiają się, czy jest to celowa prowokacja mająca na celu przypomnienie o sobie w mediach, czy ostateczny dowód na utratę politycznego instynktu.






