Marcowa burza polityczna zamienia się w prawdziwe trzęsienie ziemi dla polskiej gospodarki i bezpieczeństwa narodowego. Program SAFE (Strategic Assistance and Financial Empowerment), który miał w ciągu kilku tygodni wpompować miliardy euro w nasz przemysł obronny, zderzył się z prezydenckim wetem. Według informacji "Faktu", Kancelaria Prezydenta uzasadniła tę decyzję "wadami prawnymi" ustawy oraz brakiem odpowiednich mechanizmów kontroli nad wydatkowaniem tak gigantycznych środków przez obecny rząd.
PGZ w szoku: "Zatrzymanie kluczowych inwestycji"
Decyzja z Krakowskiego Przedmieścia wywołała natychmiastową i niezwykle ostrą reakcję ze strony polskiego przemysłu zbrojeniowego. Polska Grupa Zbrojeniowa, która miała być głównym beneficjentem unijnego zastrzyku gotówki, nie kryje przerażenia.
Zarząd państwowego giganta opublikował oświadczenie, w którym wprost wylicza, czym grozi wstrzymanie środków z mechanizmu SAFE:
Paraliż fabryk amunicji: Zablokowanie funduszy oznacza wstrzymanie budowy nowych linii produkcyjnych amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm, której dramatycznie brakuje na wschodniej flance NATO.
Zerwane łańcuchy dostaw: Brak zapowiadanego dokapitalizowania sprawi, że polskie zakłady mogą stracić możliwość zakupu kluczowych komponentów z zagranicy, co opóźni dostawy sprzętu (m.in. armatohaubic i wozów bojowych) dla polskiego wojska.
Widmo zwolnień i utrata konkurencyjności: PGZ ostrzega, że bez technologicznego skoku, na który miały pójść pieniądze z programu SAFE, rodzime zakłady przegrają walkę o kontrakty z zachodnimi koncernami, co w dłuższej perspektywie może doprowadzić do redukcji etatów.
Bezpieczeństwo zakładnikiem politycznej wojny
Dziennikarze "Faktu" bezlitośnie punktują, że spór o miliardy z Unii to kolejny akt wyniszczającej wojny na górze między rządem a prezydentem. Podczas gdy politycy przerzucają się odpowiedzialnością, realne straty ponosi polska armia, która w obliczu ogromnych napięć geopolitycznych potrzebuje sprzętu "na wczoraj".
Przedstawiciele rządu zapowiadają podjęcie próby odrzucenia prezydenckiego weta w Sejmie, jednak przy obecnym układzie sił politycznych znalezienie wymaganej większości kwalifikowanej graniczy z cudem. Wszystko wskazuje na to, że potężne środki, które miały zmodernizować nasze bezpieczeństwo, utknęły w legislacyjnym martwym punkcie.


