Ostatnie starcie FC Barcelona z Realem Madryt w finale Superpucharu Hiszpanii ponownie rozpaliło gorące dyskusje wokół decyzji sędziowskich. Mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla Barcelony, ale to nie rezultat, a sposób prowadzenia gry przez arbitra wzbudził najwięcej emocji.
Sytuacja, która rozgrzała dyskusję
Decydujący moment spotkania miał miejsce w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy to Gonzalo Garcia doprowadził do wyrównania 2:2 dla Realu. Sytuacja wzbudziła kontrowersje, ponieważ pochodziła z rzutu rożnego, który został rozegrany pomimo wcześniejszych bramek i wyliczeń czasu dodatkowego. Zdaniem byłego sędziego Iturralde Gonzaleza, obecnie eksperta w mediach, gra powinna zostać zakończona wcześniej, a rzut rożny, z którego padła bramka, w ogóle nie powinien być wykonany.
Ekspert powołuje się na zasady doliczania minut, które – jego zdaniem – zostały błędnie zastosowane przez sędziego Jose Luisa Munuera Montero. Gdyby obliczenia wykonano poprawnie, gra powinna się zakończyć przed rzutem rożnym Realu.
Jak oceniono pracę arbitra?
Poza kwestią doliczonego czasu, były sędzia ocenił również inne kluczowe decyzje:
-
Czerwona kartka dla Frenkiego de Jonga – według eksperta była zasadna, ponieważ piłkarz wykonał niebezpieczny wślizg z wysoką nogą.
-
Żółta kartka dla Raula Asencio – również oceniona jako możliwa do podwyższenia do czerwonej, co mogłoby zmienić dynamikę gry.
Ekspert podkreślił, że VAR w tej sytuacji nie miał pola do interwencji, ponieważ decyzja dotycząca żółtej kartki zapadła już na boisku.
Reakcje wokół meczu
Chociaż oficjalne stanowisko ligi nie zostało jeszcze przedstawione, opinie po spotkaniu są podzielone. W mediach pojawiają się opinie zarówno krytykujące sędziego za dopuszczenie kontrowersyjnej akcji, jak i takie, które wskazują, że gra mogła potoczyć się w różny sposób bez wpływu na końcowy wynik.
El Clasico, nawet przy wyniku 3:2, stało się argumentem w szerszej debacie o jakości sędziowania w hiszpańskiej piłce i roli zespołów arbitrów w kluczowych momentach spotkań.





