Majówka 2026 roku może mieć zupełnie nowy, skandynawski smak. Jak donosi Onet Podróże, mapa połączeń żeglugowych na Bałtyku właśnie zyskuje kluczową linię, która dla wielu turystów i firm transportowych będzie prawdziwym game-changerem. Już w maju z Gdańska wyruszą pierwsze promy do szwedzkiego Karlshamn. To nie tylko nowa kropka na mapie połączeń "Polskich Promów", ale strategiczne otwarcie, które kończy hegemonię Gdyni w tej części wybrzeża i zapowiada ciekawą walkę o klienta na środkowym Bałtyku.
Uruchomienie trasy Gdańsk – Karlshamn to ruch, na który branża czekała od dawna. Do tej pory Trójmiasto było podzielone funkcjonalnie: Gdynia (z terminalem Stena Line) obsługiwała "autostradę" do Karlskrony, podczas gdy Gdańsk skupiał się na kontenerach i ładunkach masowych. Wejście Polskiej Żeglugi Bałtyckiej (Polferries) do gdańskiego portu z regularnym połączeniem pasażersko-towarowym zmienia ten układ sił. Dla mieszkańców wschodniej Polski i przewoźników oznacza to alternatywę – możliwość ominięcia często zakorkowanej estakady Kwiatkowskiego w Gdyni i bezpośredni start z gdańskiego terminala.
Wybór Karlshamn jako portu docelowego nie jest przypadkowy. To miasto położone w regionie Blekinge, nazywanym "ogrodem Szwecji", znajduje się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów na zachód od popularnej Karlskrony. Dla turystów oznacza to doskonałą bazę wypadową do eksploracji południowej Skandynawii, a dla firm transportowych – wygodny węzeł logistyczny z dobrym dostępem do sieci dróg prowadzących w głąb Szwecji i do Norwegii.
Decyzja o uruchomieniu połączenia w maju wpisuje się w szerszy kontekst modernizacji polskiej floty. Rok 2026 to czas, gdy program "Batory" i inwestycje w nowe jednostki typu Ro-Pax zaczynają przynosić wymierne efekty. Nowa trasa wymaga nowoczesnego tonażu, by konkurować komfortem i ładownością. Pasażerowie mogą liczyć nie tylko na transport, ale na nową jakość podróży – współczesne promy to pływające hotele, które mają zachęcić do rezygnacji z samolotu na rzecz bardziej relaksującej przeprawy morskiej.
Dla przeciętnego podróżnika wiadomość ta oznacza jedno: wojnę cenową. Pojawienie się nowego gracza na trasie zbliżonej do istniejącego monopolu (Gdynia-Karlskrona) zazwyczaj wymusza na armatorach atrakcyjniejsze oferty biletowe, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym. Bałtyk staje się coraz mniejszy, a Szwecja – dzięki nowemu mostowi z Gdańska – jeszcze bliższa.






